Najpóźniej w połowie sierpnia zacznie obowiązywać ustawa frankowa, która ma usprawnić postępowania w sądach. Pełnomocnicy kredytobiorców chwalą automatyczne zawieszenie płatności rat. Strona bankowa ostrzega, że dokument sprowadzi sądy do roli fabryki do wydawania wyroków.
Gdyby dekadę temu ktoś powiedział prawnikom, że doczekają uchwalenia ustawy frankowej, uznaliby to za ponury żart. Wtedy, w reakcji na pierwsze projekty kancelarii prezydenta, sektor bankowy straszył stratami idącymi w setki miliardów złotych. Krytyczne stanowisko zajmowali też sami frankowicze i ich prawnicy, liczący na dużo bardziej prokonsumenckie podejście.
Podpisana 17 lipca przez prezydenta Karola Nawrockiego ustawa frankowa nie ma już nic wspólnego z tamtymi koncepcjami. Po latach prób państwo przestało szukać arbitralnego kompromisu politycznego i znalezienia balansu między stabilnością sektora a ochroną konsumentów. Zamiast tego oddało pole orzecznictwu Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE), a nowymi przepisami chce jedynie przyspieszyć postępowania w sądach.
[…]
„Ustawa nie przybliża nas do rozwiązania problemu”
Podobnie jak w lutym 2025 r., kiedy pierwsza wersja projektu trafiła do konsultacji publicznych, tak i teraz spytaliśmy przedstawicieli obu stron sporu o ich spostrzeżenia dotyczące regulacji. Prawnicy reprezentujący stronę konsumencką zwracają uwagę, że ustawa porządkuje wiele kwestii. Zdaniem Wiktora Budzewskiego, partnera zarządzającego w KBiW Kurpiejewski Budzewski i Wspólnicy akt nie wnosi jednak niczego nowego ani odkrywczego.
– Bezpośrednio nie przybliży nas do rozwiązania problemu frankowego. Rozwiązania, które zostały w ustawie uregulowane, mamy już wypracowane. Są one też szeroko stosowane przez sądy, jak np. obieranie zeznań świadków na piśmie. Podobnie jest z wydawaniem orzeczeń na posiedzeniu niejawnym, które jest możliwe i dzisiaj – ocenia mecenas.
Przeczytaj artykuł: Ustawa frankowa wejdzie w życie. „Niewiele zmieni, problem rozwiązuje się sam” w XYZ
