Polska jest atrakcyjnym rynkiem dla firm technologicznych z USA. Amerykańskie spółki szukają tu programistów, specjalistów IT, ekspertów od AI, cyberbezpieczeństwa czy rozwoju produktu. Czasem chodzi o jedną osobę, czasem o zbudowanie większego zespołu technologicznego.
Z perspektywy biznesowej może to wyglądać prosto: znalezienie odpowiedniej osoby, podpisanie umowy i rozpoczęcie współpracy. Z perspektywy prawnej warto jednak wcześniej sprawdzić kilka podstawowych kwestii. Amerykański model współpracy nie zawsze działa w Polsce w taki sam sposób.
A zatem jaki model współpracy wybrać?
Firma z USA może działać w Polsce na kilka sposobów. Może zatrudnić pracownika, podpisać umowę z B2B, skorzystać z Employer of Record albo współpracować z polskim software house’em.
Każdy z tych modeli ma inne konsekwencje. Wpływa nie tylko na koszty i organizację pracy, ale też na odpowiedzialność, możliwość zakończenia współpracy, prawa do kodu, poufność oraz dostęp do danych i systemów.
B2B w Polsce to nie zawsze independent contractor w USA
Firmy z USA często znają model independent contractor. W Polsce podobną funkcję może pełnić współpraca B2B, czyli umowa z osobą prowadzącą indywidulaną działalność gospodarczą. Nie należy jednak zakładać, że oba modele są identyczne.
W Polsce znaczenie ma to, jak współpraca wygląda w praktyce. Zgodnie z art. 22 § 1 Kodeksu pracy, stosunek pracy polega m.in. na wykonywaniu pracy na rzecz pracodawcy, pod jego kierownictwem, w miejscu i czasie przez niego wyznaczonym oraz za wynagrodzeniem.
Jeżeli więc kontraktor B2B działa w praktyce jak pracownik tzn. ma stałe godziny, podlega bieżącemu kierownictwu i jest włączony w strukturę firmy może pojawić się ryzyko zakwestionowania takiego modelu.
Nie oznacza to, że B2B jest złym rozwiązaniem. Oznacza jedynie, że trzeba je prawidłowo ułożyć w umowie i w codziennej współpracy.
Kto ma prawa do kodu?
Dla firmy to najważniejsze pytanie. Samo zapłacenie programiście albo software house’owi nie zawsze wystarcza, aby mieć pełne prawa do kodu.
W polskim prawie przeniesienie autorskich praw majątkowych wymaga odpowiedniej umowy. Znaczenie ma ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych. W umowie trzeba jasno określić, jakie prawa są przenoszone, do jakich elementów i na jakich polach eksploatacji.
Problem z prawami do kodu często ujawnia się dopiero przy odejściu programisty, sporze z wykonawcą, due diligence albo rozmowie z inwestorem. Dlatego lepiej uporządkować ten temat na początku współpracy.
Co sprawdzić przed podpisaniem umowy?
Przed rozpoczęciem współpracy z osobą lub zespołem w Polsce firma z USA powinna sprawdzić:
- Czy wybrany model to pracownik, B2B, EOR czy software house.
- Czy B2B nie przypomina w praktyce stosunku pracy.
- Czy umowa skutecznie przenosi prawa do kodu.
- Czy firma kontroluje dostęp do repozytoriów i dokumentacji.
- Czy umowa reguluje poufność i zakaz wykorzystania know-how.
- Czy wiadomo, co stanie się z kodem i dostępami po zakończeniu współpracy.
- Czy polski zespół będzie miał dostęp do danych klientów lub użytkowników.
W kolejnym kroku warto sprawdzić kwestie danych osobowych, transferów danych do USA, AI i cyberbezpieczeństwa.
Podsumowanie
Zatrudnienie programisty albo rozpoczęcie współpracy z polskim zespołem IT może być dla firmy z USA bardzo dobrym krokiem biznesowym. Warto jednak pamiętać, że polskie i europejskie realia prawne różnią się od amerykańskich i mogą wymagać odpowiedniego wdrożenia i zastosowania.
W kolejnym artykule omówimy, jakie ryzyka regulacyjne pojawiają się wtedy, gdy polski zespół ma dostęp do danych osobowych, korzysta z narzędzi AI albo pracuje nad produktem technologicznym sprzedawanym klientom z Unii Europejskiej. W takich sytuacjach znaczenie mogą mieć m.in. GDPR/RODO, AI Act, NIS2 oraz DORA.